Każdy,no może prawie każdy ,pamięta ten wiersz Brzechwy z dzieciństwa ,swojego albo swoich dzieci.Ja ostatnio zamieniłam się w taką kokoszkę.Opanowała mnie żądza posiadania jajek.Namiętność nie do poskromienia.Otworzyłam zatem swój warsztat decu i stworzyłam jajeczka.Dużo,nawet bardzo.Część niestety nie została utrwalona ,bo szybciutko została rozdana.Techniki zastosowałam pt."Hulaj dusza"czyli różnorodność wszelaka.I błyszczące i mat.I spękane i gładkie.I z reliefem i bez.Z motywem tradycyjnym i z moim ukochanym vintage.Taaak:)












A skoro warsztat rozłożony,to pacnęłam jeszcze kilka rzeczy.Kurka styropianowa powstała do kompletu do pudełeczka na herbatę.
A ta serwetka wzbudziła mój zachwyt od pierwszego wejrzenia.Pachnące groszki ozdobiły talerz,który będzie stał na stole u mojej siostry.


Jakoś tak wiosennie i kolorowo ,mimo zimy za oknem ,zrobiło sie u mnie w domu.Na stole bukiet gałązek ozdobionych pisankami.

Na regale obok książek rozgościło się interesujące towarzystwo-gromadka szaraków namiętnie o czymś dyskutująca ,a obok ciekawska gąska wyciągająca szyję,żeby wszystko dobrze usłyszeć.Czego nie usłyszy,to dopowie i w ten sposób urodzi się wielka wiosenna plotka.

A tu jeszcze jedna kurka.Tym razem uszyta z lnu wysiaduje jajka na grzędzie z orzechów.Ciekawe,czy jej wygodnie.Pewnie tak,bo na księżniczkę na ziarnku grochu nie wygląda.

A na tym parapecie rozgościła się łabędzia rodzinka.Piękna mama łabędzica i para brzydkich kaczątek.Ale tę bajkę też przecież znamy.

A ja przez chwilę zamieniłam się w kukułkę.Podrzuciłam kilka jajek do ptasich gniazdek.


Co to będzie,gdy z wszystkich wyklują się takie małe,żółciutkie na krótkich nóżkach.Będą otwierały dziobki i domagały się jedzenia.No,chyba,że ja otworzę swój dziobek i je ,,,,no ,do tego dziobka.O matko co ja wypisuję,nigdy w życiu,przecież ja je kocham.To tylko ta zima wiosną tak na mnie działa.
A z tym dzbankiem jestem związana emocjonalnie.Mam go od mojej Mamy,która z kolei otrzymała go od swoje teściowej czyli mojej Babci.Dzbanek przetrwał już niejedną przeprowadzkę i mam nadzieję,że następne pokolenie będzie się obchodziło z nim równie delikatnie.Jajko powstało do kompletu jakiś czas temu.
A poza tym jest szansa na jajeczny obrusik,bo jakiś pomysł zaczął w udręczonej główce świtać.Pokażę,gdy się z nim uporam.
Wyjątkowo długi post się zrobił.Mam nadzieję,że nikt nie umarł z nudów.
Do następnego razu.
Ewa